PROGRESSUS DUX. Praktyczny Poradnik Samodoskonalenia
Nie kupuj kota w worku…
Moim celem jest satysfakcja każdego czytelnika. W związku z tym udostępniam darmowe fragment, które upewnią Cię, że kupując tę książkę, podejmujesz dobry wybór 🙂
Na stronie jest również dostępny darmowy rozdział o finansach, do którego przeczytania również zachęcam.
Wstęp (str. 9-10)
Jak korzystać z tej książki? (str. 13-15)
Detoks mózgu (str. 48)
Każdy wie, że nasze ciało nie jest przystosowane do czasów, w których żyjemy. Nie różni się ono niczym od ciała dzikusa żyjącego kilkanaście tysięcy lat temu. Mimo że nasze style życia i środowisko wyglądają zupełnie inaczej.
Dzikus, aby coś zjeść, musiał wyjść na polowanie z ekipą, przez kilka godzin szukać ofiary, potem ją śledzić, następnie stoczyć walkę na śmierć i życie, przynieść zdobycz do reszty, rozpalić ognisko i przygotować posiłek. A my?
My musimy wyciągnąć z kieszeni telefon i nacisnąć kilka razy w ekran. Potem wstać, zrobić kilka kroków, otworzyć drzwi i odebrać gotowe jedzenie.
Dzikus, aby zaspokoić swoją potrzebę reprodukcji, musiał wyjść z jaskini, znaleźć odpowiadającą mu kobietę, zawalczyć o nią z innym dzikusem i ostatecznie, jeśli miał jeszcze siły, mógł zrobić swoje.
A my? Wyciągamy telefon, otwieramy okno incognito i… Pozwolę sobie ominąć resztę.
Dzikus, aby nie zamarznąć w zimę, musiał nazbierać drewna, zebrać słomę, ułożyć wszystko w stos, następnie kręcić patykiem, aż w końcu może się uda. Potem pozostało mu co jakiś czas dorzucać drewna. A my? Robimy kilka kroków i przekręcamy kaloryfer. Tyle.
Czy nie powinien to być powód do dumy? Udało nam się zapewnić sobie przetrwanie minimalnym kosztem. A dzięki temu możemy się poświęcić temu, co dla nas ważne.
Myślę, że progres, jaki dokonaliśmy, jest niesamowity. Tylko jest jeden problem. Nasze i dzikusa ciała są takie same. Niestety to jego styl życia jest zgodny z tym ciałem. I z tego powodu doświadczamy wielu problemów. W tym rozdziale skupię się na problemie, który sprawia, że codzienne czynności sprawiają nam mniej przyjemności i uzależniamy się od tanich rozrywek.
Zainteresowany?
Wstęp - Wszystko o nawykach (str. 77)
Jesteśmy wypadkową swoich nawyków. Każdy z nas. Dlatego ważne jest, aby świadomie je wybierać i kształtować, a nie jedynie ślepo się nim podporządkowywać. Zmieniając swoje nawyki, zmieniasz swoje życie. Ten rozdział to wprowadzenie do drugiej części książki, w której przeczytasz o wielu świetnych i rozwojowych nawykach. Jednak jaki jest sens w znajomości tych nawyków, jeśli nie wiesz, jak skutecznie wprowadzić je w życie? Stąd ten rozdział. Opiszę w nim, jak działają nawyki, jak je budować i jak pozbywać się tych niechcianych.
Nawyki to zautomatyzowane czynności. Wykonujesz je bez wkładania świadomego wysiłku. Gdy działasz nawykowo, to poniekąd działasz jak robot. Jesteś wtedy zaprogramowany i powtarzasz wyuczone działania. Myślenie jest wtedy ograniczone do minimum. Nawyki są niezależne od tego, czy Ci się chce, czy masz siłę lub chęci. Emocje nie mają nad nimi kontroli.
Przykładowo, jeśli nie zrobiłeś z treningu nawyku, to za każdym razem musisz podjąć świadomy wysiłek, aby zacząć. A co jak masz gorszy humor? To przekonanie siebie samego będzie nie lada wyzwaniem i najprawdopodobniej odpuścisz. Sprawa wygląda inaczej, gdy trening to nawyk. Wtedy robisz go z automatu, a emocje nie mają znaczenia. Możesz się czuć beznadziejnie, a i tak pójdziesz i zrobisz swoje. W tym tkwi moc nawyków.
Każdy nawyk składa się z trzech elementów: wyzwalacza, działania i nagrody.
Morsowanie, czyli ekspozycja na zimno (str. 85-86)
O co tu chodzi? Morsowanie i rozwój? Jak to możliwe? To zimna woda nie sprawia, że chorujemy?
Nasze życie jest w tych czasach tak wygodne, że to SZOK. Prawdę mówiąc, z minimalnymi umiejętnościami komputerowymi byłbyś w stanie przeżyć całe życie w domu. Czy to nie jest piękne? Jest to po części niesamowite, ale jednocześnie przerażające.
Kiedyś były wilki, teraz są psy. Kiedyś były tygrysy, teraz są koty. Kiedyś byli ludzie, teraz jesteśmy my. Każdego roku coraz bardziej oddalamy się od natury i naszego prawdziwego ja.
Nasz organizm nie jest przystosowany do tak wygodnego życia. Być może kiedyś będzie, jednak biologia działa jak żółw. Zatem, czy można cofnąć czas, żeby wszystko było po staremu? Niestety nie. Pozostaje nam wycofanie się na własną rękę.
Jedną z metod powrotu do korzeni jest ekspozycja na zimno. Zimno to bardzo mocny stresor, który natychmiast pozwala Ci wrócić do tu i teraz. Stawia Cię w sytuacji zagrożenia i pobudza organizm do działania. Dlaczego więc tego nie wykorzystać? Na przykład poprzez celową ekspozycję na zimno?
Przekonanie kogoś do celowego wchodzenia do zimnej wody nie jest prostym zadaniem. Już nie raz próbowałem… Dlatego wykorzystam cały dostępny arsenał i przedstawię Ci, dlaczego warto to robić. Mimo że ta książka jest o praktyce, a moim zadaniem nie jest nawracanie niewiernych. W przypadku ekspozycji na zimno zrobię wyjątek i omówię teorię.
Jak celowy kontakt z zimnem wpływa na psychikę?
Podczas ekspozycji na zimno robisz coś wbrew naturalnym instynktom. Jest to bezsprzeczne, ponieważ zimno to sytuacja zagrożenia życia. Oczywiście, jeśli robisz to w sposób zaplanowany, to przeżyjesz. Chyba… Żartuję. Oczywiście, że przeżyjesz.
W związku z Twoimi naturalnymi instynktami Twoje ciało będzie się buntować. Musisz mieć dużo samokontroli, żeby chociaż przekręcić kran i przejść na zimną stronę mocy. Dlatego jest to świetne ćwiczenie silnej woli, samokontroli i dyscypliny.
Jak jesteś już w trakcie ekspozycji, to walka z naturalnym instynktem, który nakazuje Ci spięcie ciała i szybki oddech, jest kolejnym treningiem. Treningiem panowania nad umysłem i ciałem. Powinieneś oddychać coraz wolniej i głębiej, wbrew naturalnym reakcjom, które będą ciągnąć Cię do szybkiego i płytkiego oddechu. Taki oddech jest charakterystyczny dla stresu. W ten sposób uczysz się panować nad sobą w sytuacjach stresujących, a także odzyskiwać nad sobą kontrolę. Zimno to potężny stresor, który może być wspaniałym nauczycielem.
A jakie są zalety zdrowotne?
Najbardziej znana zaleta to poprawa odporności. Nie jestem pewny, czy zostało to już udowodnione naukowo, ale z wypowiedzi wielu ludzi i z moich własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że jest to prawda. Co więcej, częsta ekspozycja na zimno pozwala obniżyć tętno spoczynkowe, a w wyniku tego zmniejszyć stres, który nierozłącznie związany jest z pulsem.
Jednak jest coś ważniejszego. W zasadzie jest to najważniejsze w kontekście zalet zdrowotnych. Zimno pobudza układ krwionośny i pozwala mu działać tak, jak natura chciała.
Dlaczego układ krwionośny jest tak ważny?
Aby zdać sobie sprawę, jak ważny jest system krwionośny, pomyśl sobie, ile rzeczy możesz dowiedzieć się na podstawie badania krwi. Jest tak dlatego, że krew transportuje mnóstwo różnych rzeczy, których nazw nawet nie znam. W tym tlen, który jest niezbędny do życia i prawidłowego funkcjonowania.
Jak zimno działa na układ krwionośny?
Nasze naczynia krwionośne to miliony małych mięśni, które kurczą się i rozszerzają w odpowiedzi na warunki atmosferyczne. Dzięki temu mechanizmowi jesteśmy w stanie utrzymywać prawidłową temperaturę ciała. Jednak odkąd mamy ubrania, warunki atmosferyczne, jakie odczuwa nasze ciało, są w miarę stałe. Z tego powodu mechanizm jest nieużywany, a nasze naczynia krwionośne „uspane” i „rozleniwione”.
Stawianie celów i planowanie (str. 121 i 125)
Piszę to zdanie drugiego stycznia, czyli w okresie, w którym mnóstwo ludzi stawia sobie cele na nowy rok. I właśnie o tych celach chciałbym napisać co nieco w tym rozdziale. Jednak zacznijmy od planowania. Planowanie to proces ustalania celów i działań, które pomogą te cele osiągnąć. Mnóstwo osób już tutaj popełnia błąd. Zapominają o działaniach. W tym roku schudnę. Co to za plan? To jest tylko i wyłącznie cel, jednak to działania zbliżają nas do niego i to na nich powinniśmy się skupić. Zacznijmy od początku. Jaki powinien być cel?
Tutaj przyda Ci się metoda SMART, która pokazuje, jak powinien wyglądać dobry cel. Używa jej się głównie w zarządzaniu, a co ciekawe, uczą jej nawet na studiach. Każda z liter wskazuje na jedną cechę, jaką powinien posiadać dobry cel.
S-specific, chociaż czasem simple. Cel musi być konkretny, ale jednocześnie na tyle prosty, że każda osoba postronna po zobaczeniu go, będzie miała to samo wyobrażenie. Np. cel bycia bogatym jest niekon- kretny, ponieważ bycia bogatym dla jednej osoby może oznaczać milion złotych, a dla innej dziesięć milionów. Dużo lepszy cel, to cel posiadania konkretnej sumy czy przychodów.
M-measurable. Dobry cel powinien być mierzalny. Musisz wiedzieć, czy zbliżasz się do celu, czy może oddalasz. Dodatkowo jesteś stale zmotywowany, bo czy świadomość stałego progresu nie działa motywująco?
A – Attainable, czasem achievable. Cel powinien być realny. Jednak niezbyt realny. Musi być realny, a jednocześnie ambitny. Ponieważ po co Ci cel, który w Twoim odczuciu i tak jest nierealny?
R- Relevant. Cel powinien być ważny. Musisz się zastanowić, czy cel jest dla Ciebie naprawdę znaczący, a może jest to cel kogoś innego? Jeśli zdobycie awansu nie ma dla Ciebie znaczenia, a chcesz to zrobić tylko po to, aby zadowolić partnera, to coś jest nie tak. Taki cel nie jest dla Ciebie ważny. Dlatego stawiając każdy cel, zastanów się, czy jest on dla Ciebie istotny. Co więcej, zadaj sobie pytanie,,dlaczego jest ważny?”.
T- time-based, chociaż częściej time-bound. Chodzi o to, aby ustalić konkretną datę, do której dany cel ma być osiągnięty.
…
Cała metoda nazywa się time boxing i jest najlepszą metodą planowania dnia.
I nie bądź jak ja. Po prostu spróbuj!
Metoda Wima Hofa (str. 196)
Jak nazwałbyś człowieka, który kontroluje niekontrolowalne i robi rzeczy uważane za niemożliwe? Czy byłby to superbohater?
Jeśli tak, to WIM HOF definitywnie nim jest. Nosi pseudonim ICEMAN, czyli człowiek lodu i potrafi zrobić naprawdę dużo. Pływa pod lodem, wchodzi na szczyty gór w samych szortach, siedzi w lodzie prawie 2 godziny i nawet pozwolił sobie wstrzyknąć bakterię E. coli tylko po to, żeby następnie nie pokazać po sobie nic. Gdzie typowy człowiek doświadczyłby objawów typowych dla grypy, takich jak gorączka, dreszcze czy bóle głowy. A to dopiero początek. Na swoim koncie ma ponad 20 rekordów i wyzwań tego typu. A wszystko to robi, aby zwrócić uwagę na swoją metodę.
Jednak jego wyczyny to tylko jej reklama. Prawdziwym celem metody jest: pozbycie się z ciała stanów zapalnych, lepsze samopoczucie, zdrowie, wejście w głębsze obszary mózgu, obudzenie uspanych mechanizmów w ciele i zaserwowanie sobie trochę dyskomfortu w tych najbardziej komfortowych czasach w historii. Metoda jest dostępna dla każdego i nie wymaga żadnych nakładów finansowych. Jest wynikiem wieloletnich poszukiwań Wima i stanowi optimum, które pozwala jak najmniejszym wysiłkiem, zapewnić sobie jak najwięcej benefitów. Metoda jest już częściowo udowodniona naukowo, a nowe badania ciągle powstają. Wim Hof, jak sam siebie nazywa, jest królikiem doświadczalnym. Pozwala się badać, a wszystko w celu udowodnienia swojej metody. Już przewrócił naukę do góry nogami, zaktualizował wiedzę dostępną w podręcznikach i pokazał, że człowiek jest w stanie kontrolować systemy w ciele, które uważane były za niekontrolowalne. Zanim pomyślisz sobie, że to jakiś szarlatan, to muszę Ci powiedzieć, że nie byłeś pierwszy.
Lata temu, pewien dziennikarz, znany z obalania wszelkiego rodzaju guru, wziął na tapetę właśnie Icemana. Był to Scott Carney, który pojechał na obóz Wima i zacząć poznawać całą metodę u źródła. Long story short stał się on praktykantem całej metody i napisał o niej książkę Co nas nie zabije. Więc póki co metoda zdała egzamin w starciu z nauką i dziennikarzami, dlatego uważam, że naprawdę warto się nią zainteresować.
Każda porażka jest lekcją (str. 223)
Każda porażka jest lekcją. Nie jest to pusty frazes, jakich pełno w erze Instagrama i Facebooka. Postrzeganie każdej porażki jako lekcji to filozofia i styl życia. W tym rozdziale chciałbym opisać, jak dzięki takiemu patrzeniu na świat możesz poprawić swoje samopoczucie i jakość życia. Przeciwieństwem takiego podejścia jest użalanie się nad sobą i smutek z powodu porażek. Nie neguje emocji, jaką jest smutek, ale uważam, że ograniczenie jej w życiu do minimum jest wskazane. Oczywiście poprzez negatywne emocje jesteśmy w stanie bardziej docenić emocje pozytywne, które pojawiają się potem. Dlatego we wszystkim należy zachować złoty środek i nie podchodzić do niczego zero-jedynkowo. Jeśli czujesz się naprawdę źle, to zwyczajnie sobie na to pozwól. Jednak w większości sytuacji lepiej naprowadzać się na pozytywne myślenie. Schemat powstawania myśli i emocji wygląda mniej więcej tak.
Zanim zacznę tłumaczyć ten schemat, warto wytłumaczyć, co oznacza subiektywność i obiektywność.
Obiektywność to prawda. Coś, co jest prawdziwe niezależnie od tego, kto to odbiera. Jest wolna od uprzedzeń. Jest to po prostu fakt. Obiektywne wydarzenia odpowiadają tylko na pytanie ,,co?”, a nie zwracają uwagi na pytanie, dlaczego?”. Przykłady rzeczy obiektywnych: Słońce świeci za dnia, księżyc odbija promienie słoneczne, Franek zjadł żelki (Zakładając, że rzeczywiście włożył je do buzi i połknął).
Z kolei subiektywność to opinia. Coś, co jest zależne od odbiorcy. Jest ona pełna wszelkiego rodzaju uprzedzeń i błędów poznawczych. Najczęściej odpowiada na pytanie dlaczego?”. Przykłady rzeczy subiektywnych: Słońce świeci, ponieważ Bóg stworzył je dla ludzi; Franek zjadł żelki, ponieważ jest grubym leniem, który lubi jeść (Jest prawdopodobne, że takie twierdzenia są obiektywne. Jednak nie da się tego udowodnić, a dodatkowo w przypadku Franka zakładam, że wychodzi ono z ust osoby obserwującej go).
