PROGRESSUS DUX. Praktyczny Poradnik Samodoskonalenia
DARMOWY Rozdział o Finansach

Nie kupuj kota w worku… 

Moim celem jest satysfakcja każdego czytelnika. Co więcej, przeciętny obywatel nie jest odpowiednio doedukowany w zakresie finansów (nie tylko osobistych).

Dlatego właśnie postanowiłem udostępnić rozdział o finansach za DARMO.

Miłego czytania 🙂

Finansowe ogarnianie

,,Pieniądze szczęścia nie dają” – gdybym dostawał złotówkę za każdym razem, gdy słyszę ten tekst, to miałbym 3107 złotych. Nie będę rozprawiał, co myślę o tym przysłowiu, ponieważ to zależy. Jednak popularność tego stwierdzenia pokazuje nam, jak dużą rolę odgrywają finanse w naszych czasach.
 
Uważam, że nad tematem finansów należałoby się pochylić. Przynajmniej dopóki żyjemy w gospodarce,,kapitalistycznej”17. Pieniądze to najważniejszy czynnik, który determinuje jakość życia każdego z nas. Mimo tego jest on zaniedbywany.
 
Ludzie odpowiedzialni za system edukacji uważają, że budowa pantofelka jest ważniejsza. Jednak świat pełen jest absurdów, dlatego trzeba umieć liczyć. Liczyć na siebie.
 
W tym rozdziale wytłumaczę Ci podstawy finansów osobistych, ale co ważniejsze, przekażę Ci skąd czerpać dalszą wiedzę i jak poprawnie się edukować. Jednak miej świadomość, że jest to książka na inny temat. Dlatego nie będę tu traktował finansów z uwagą, na jaką zasługują. 
 
Po pierwsze, kredyty są bee. Możemy je podzielić na dwie kategorię: inwestycyjne i konsumpcyjne.
Kredyty inwestycyjne mogą być w porządku, jednak trzeba być rozważnym podczas ich brania. Zanim weźmiesz kredyt inwestycyjny, to zastanów się dziesięć razy. A potem zastanów się jeszcze raz. Jednak jeśli dalej jesteś pewny swego, to kim jestem, żeby Cię zatrzymać? Pomyśl jednak o wszystkich ludziach, którzy byli tak pewni, jak Ty, a jednak dzisiaj ledwo wiążą koniec z końcem, próbując spłacić kredyt po inwestycji, która okazała się niewypałem. I po tym wywodzie wychodzi na to, że nie są w porządku, ale mogą. Dlatego najlepszą odpowiedzią będzie kultowe „,,to zależy”.
Drugi rodzaj kredytów jest już z góry skazany na porażkę. Są to kredyty konsumpcyjne, które bierze się w celu zaspokojenia jakiejś aktualnej
potrzeby lub zachcianki. Odradzam brać tego rodzaju kredyty, ponieważ prędzej czy później trzeba za nie zapłacić. I to więcej niż mógłbyś przypuszczać. Oprocentowanie tego typu kredytów z reguły jest duże. Bardzo łatwo zachłysnąć się łatwymi pieniędzmi, a dług szybko rośnie i powoli maleje. Zanim się obejrzysz, będziesz skuty łańcuchem do swojej pracy, która stanie się obowiązkiem, bez którego zbankrutujesz. Jednak nie musi tak być. Bo Ty jesteś racjonalny i potrafisz się w porę ogarnąć. Czyż nie?
No nie, nie jest to takie proste. Konsumowanie czegoś, bez uprzedniej pracy, jest uzależniające. W chwili konsumpcji wydaje się nawet, że konsumujesz za darmo. Tym sposobem tworzysz w sobie zły nawyk, który pokazuje Ci, że możesz konsumować za darmo, a zmartwienia przyjdą później. Nasz mózg nie został stworzony do myślenia długofalowego. Każdego dnia ma tylko jedno zadanie: przetrwać. Często kredyty konsumpcyjne są spłacane kolejnymi kredytami. I dochodzi do sytuacji, w której z 10 000 zł kredytu powstaje kredyt na 100 000 zł. Nie żartuję, takie sytuacje naprawdę mają miejsce. Wiadomo, że są ludzie, którzy spłacą kredyt, jak należy i na tym ich przygoda” się skończy. Jest to temat złożony, ale na 99% nie powinieneś brać kredytu konsumpcyjnego. Całość można skrócić do prostej rady: nie wydawaj więcej, niż zarabiasz.
Oszczędzaj!
Oszczędzanie to odkładanie nadwyżek kapitału w celu późniejszej konsumpcji. Prostymi słowami są to pieniądze, które zostają Ci po wszystkich wydatkach. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą Ci się przydać. Dlatego zawsze dobrze mieć oszczędności na czarną godzinę. Nie mówię tu o byciu dusigroszem, który większość swoich dochodów oszczędza. Chodzi mi o racjonalne oszczędzanie, które nieznacząco wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie, a w dłuższej perspektywie może dać znaczące korzyści. W myśl zasady ,,grosz do grosza, a będzie kokosza”. Swoją drogą jest to jedno z moich ulubionych powiedzeń. Więc jak Oszczędzać?
Najlepiej co miesiąc odkładać wcześniej ustalony procent dochodu. 5%- 20% jest optymalne. Wszystko zależy od Twojej sytuacji. Gdy zarabiasz mało lub jesteś w młodym wieku, to chodzi tu bardziej o wytworzenie nawyku, a nie realne zbieranie kapitału. Nawet jeśli ma to być 5zł miesięcznie, to zbudowany nawyk pozostanie z Tobą również, gdy będzie to już 1000zł miesięcznie.
 
Uzbierawszy oszczędności, powinieneś zbudować z nich poduszkę finansową. Są to pieniądze, które będziesz miał zawsze dostępne na nieprzewidziane sytuacje. Np. stratę pracy. Wielkość takiej poduszki zależy od Twojej sytuacji. Jednak myślę, że typowa poduszka finansowa powinna pozwolić Ci żyć na niezmiennym poziomie przez 6 miesięcy. Np. jeśli utrzymanie, w którego skład wchodzi jedzenie, mieszkanie itp. kosztuje Cię 2 tysiące, to powinieneś mieć 12 tysięcy oszczędności. Niektórzy wolą więcej bezpieczeństwa i dlatego każdy powinien sam ustalić, na ile miesięcy starczą jego zapasy. Oczywiście powinny być one trzymane w formie gotówki lub na koncie. Tak, aby dostępne były od ręki. Niestety będziesz tracił na inflacji, ale mając większą wiedzę finansową, da się temu zaradzić. Np. poprzez ETF’a na obligacje indeksowane inflacją, który również może być dobrą formą poduszki finansowej. Wszystkie oszczędności, które są powyżej poduszki finansowej, powinieneś przeznaczyć na inwestycje. Tak, aby pomnażać swój majątek. A co ważniejsze, uchronić się przed inflacją. I nie myl spekulacji z inwestowaniem. Spekulacja charakteryzuje się krótkim okresem trwania i agresywnym działaniem. Moim skromnym zdaniem polega w 90% na szczęściu i porównałbym ją do hazardu. Jednak istnieją osoby spekulujące, które po tym, co napisałem, rzucą mi się do gardła. Rozmawiałem z kilkoma spekulantami, a jeszcze więcej z nich słuchałem na nagraniach. I dalej ich nie rozumiem. Nie wątpię, że istnieją spekulanci, którzy osiągają niesamowite zyski. Równie dobrze istnieją małpy, które 10 razy z rzędu przewidziały wynik rzutu monetą. Tak działa statystyka.
 
Wracając do tematu. Inwestowanie polega na zaangażowaniu posiadanego kapitału, w celu późniejszego odzyskania go wraz z rekompensatą za ryzyko i czas. Dużo łatwiej zrozumieć inwestowanie na podstawie przykładu. Jaś ma 2000zł oszczędności, a jego kolega Franek ma świetny pomysł, polegający na sprzedawaniu lodów na plaży. Jednak Franek nie posiada pieniędzy, a potrzebuje 2000zł na maszynę, lodówkę itp. Więc Jaś pożycza Frankowi swoje oszczędności pod warunkiem oddania ich po roku wraz z rekompensatą, która wynosi 500zł. Obie strony zgadzają się na transakcję, więc do niej dochodzi. Jaś podejmuje duże ryzyko, ale jego wynagrodzenie jest do niego adekwatne. 25% zwrotu rocznie to fenomenalny wynik. A Franek ma kapitał, który pozwolił mu wytwarzać wartość dla innych. I tak w dużym skrócie wygląda inwestowanie. Oczywiście w prawdziwym świecie jest to dużo bardziej skomplikowane, ale pierwotna idea pozostała taka sama. W co można inwestować? 
 
1. Wiedza. Inwestycja w wiedzę to podstawa, bez której inne inwestycje mogą się nie powieść.
Możesz chodzić na płatne szkolenia, kupować prywatne konsultacje lub czytać książki. Mimo tego jest to inwestycja, która wymaga głównie czasu i chęci.
2. Lokaty w banku. Teoretycznie bank zbiera pieniądze od ludzi, którzy mają ich nadmiar i potem pożycza tym, którzy ich potrzebują. W ten sposób zarabia na różnicy. Jednak praktycznie banki działają w sposób dużo bardziej złożony. Nie będę szerzej omawiał tego sposobu inwestycji, ponieważ gwarantuje on realną stratę w otoczeniu inflacji18.
3. Obligacje. Tutaj ryzyko jest różne, jednak te rozsądnie bezpieczne również związane są z realną stratą. Emitent obligacji wystawia je w celu zebrania kapitału. Po danym okresie deklaruje się oddać kapitał wraz z wcześniej ustalonymi odsetkami. Państwo oferuje obligacje, które dają dany procent i dodatkowo oficjalną stopę inflacji (Np. 1% za kapitał + 5% jako obrona przed inflacją, czyli razem 6%). Niby spoko, ale oficjalna stopa inflacji często jest zaniżana i ostatecznie, tak czy siak realnie się traci. Jednak jeśli nie chcesz się angażować, to obligacje indeksowane inflacją są dobrym i ultrabezpiecznym wyborem.
4. Metale szlachetne. Jest to przede wszystkim złoto i srebro. Można inwestować w kruszce fizyczne i papierowe. Papierowe oznaczają różnego rodzaju ETF’y i instrumenty finansowe, które teoretycznie imitują i zachowują się cenowo jak fizyczne metale. Jednak tutaj skupię się na inwestycji w kruszce fizyczne, bo to one są bezpieczniejszą opcją. Kupno metali szlachetnych nie do końca jest inwestycją, ponieważ nie wytwarza żadnej wartości. Jest to bardziej forma oszczędności, która jednocześnie broni nas przed inflacją. Z tego to powodu, że ich ilość w przyrodzie jest ograniczona. W przeciwieństwie do papierowych walut, które mają jedynie wartość z tego powodu, że tak się umówiliśmy. Jeśli 100 lat temu za uncję złota mogliśmy kupić x bochenków
 
chleba, to w tym momencie możemy również kupić x19 bochenków. Jednak jeśli 100 lat temu mogliśmy za 100 dolarów kupić y bochenków chleba, to dzisiaj za 100 dolarów możemy kupić ich dużo mniej.
5. Nieruchomości i REITY. Rodzajów inwestycji w nieruchomości jest wiele. Możemy kupić działkę i liczyć na wzrost jej wartości lub kupić cały biurowiec i wynająć go jednej firmie. Jednak z powodu tego, że nie jest to książka o finansach, skupię się jedynie na najpopularniejszej formie inwestowania w nieruchomości, czyli mieszkaniach na wynajem. Jest to banalnie proste. Kupujesz mieszkanie i następnie je wynajmujesz. Czasem będziesz musiał je wykończyć lub wyremontować, ale na rynku masz dostęp również do gotowców inwestycyjnych. Niektórzy poszli krok dalej i oferują zajęcie się całym procesem, a Tobie pozostaje jedynie wyłożenie kapitału i dostawaniu co miesiąc przelewu z tytułu najmu. Wiadomo, że wiążę się to z mniejszym zyskiem, ale biorąc pod uwagę koszt alternatywny Twojego czasu, może to być propozycja warta rozważenia. Oczywiście modeli inwestycyjnych jest więcej, a część z nich jest bardziej biznesowa, niż inwestycyjna. Np. deweloperka. Mimo że ludzie nazywają to inwestycją w nieruchomości, to jest to już biznes. Na tym skończę ten niekończący się temat. Przyjrzyjmy się teraz REIT’om. REIT to fundusz inwestycyjny, który inwestuje w nieruchomości na wynajem. Jak myślisz, kto ma tyle kapitału, żeby wybudować całe centrum handlowe? Mało kto. Dlatego fundusz zbiera kapitał wielu mniejszych inwestorów i w ich imieniu buduje centrum handlowe, które następnie będzie wynajmować. Można powiedzieć, że jest to firma, która jest na giełdzie i zajmuje się inwestycjami długoterminowymi w nieruchomości na wynajem. Istnieją REIT’y specjalizujące się w biurowcach, domach seniora, centrach handlowych lub zwykłych mieszkaniach. Dlaczego taki instrument finansowy ma racje bytu? Ponieważ dzięki dużej skali jego koszty są proporcjonalnie mniejsze niż zwykłego inwestora, a know-how pozwala im dodatkowo oszczędzać. Jest to ciekawa alternatywa dla typowego inwestowania w nieruchomości, tym bardziej że dzięki REIT’om możesz inwestować w nieruchomości na drugim końcu świata. Co więcej, angażujesz dużo mniej czasu niż w przypadku tradycyjnego inwestowania.
 
6. ETF’y (Exchange Traded Fund). Wyobraź sobie WIG20, czyli grupę 20 największych spółek na polskiej giełdzie. I teraz pomyśl, że chciałbyś zainwestować w te 20 spółek w celu dywersyfikacji. Byłoby to niesłychanie czasochłonne i kosztowne, ponieważ każda transakcja kosztuje. Dodatkowo spółki co jakiś czas wchodzą i wychodzą z tego indeksu. I tu wchodzi ETF na WIG20, cały na biało. Jest to fundusz, którym steruje komputer zaprogramowany tak, aby odwzorowywać skład WIG’u20. Nie inwestujesz w konkretną spółkę, a raczej w ogólny trend na polskiej giełdzie. Istnieje wiele ETF’ów. W Polsce jest to rynek dopiero rozwijający się, jednak w USA masz dostęp do niemal wszystkiego. ETF na branżę motoryzacyjną? Bardzo proszę. Na 500 największych spółek w USA? Żaden problem. Jak widzisz oprócz danych indeksów, można inwestować również w branże. Jest to bardzo bezpieczne, ponieważ unikasz ryzyka bankructwa. Jeśli w skład indeksu wchodzi 100 spółek, to upadek jednej z nich nie wiele zmieni. Dodatkowo koszty tego rozwiązania nie są duże. Masz tu do czynienia z robotem, który nie musi jeść. Więc nie pobiera pensji. No i zawierasz tylko jedną transakcję, a nie np. 500. No i najważniejsze. Nie siłujesz się z rynkiem, a jedynie pasywnie płyniesz z trendem.
Tak w dużym skrócie wyglądają ETF’y, które stanowią świetne narzędzie do inwestowania długoterminowego bez angażowania czasu. Kupuje się je jak zwykłe akcje.
Oczywiście przed zakupem danego ETF’u dobrze jest sprawdzić, czy rzeczywiście zawiera w sobie to, co mówi jego nazwa.
7. Fundusze inwestycyjne. Idea funduszy jest banalnie prosta. Zbierają oszczędności dużej ilości ludzi i zatrudniają ekspertów, którzy następnie inwestują zebrane pieniądze tak, aby zarobić. Oczywiście są różne rodzaje funduszy. Zaczynając od tych najbezpieczniejszych, które jednocześnie oferują bardzo małą stopę zwrotu, po te agresywne, które są wysoce ryzykowne, a ze stopą zwrotu jest różnie. Ogólnie to nie polecam, tym bardziej, że w dłuższej perspektywie większość funduszy przegrywa ze zwykłym ETF’em, który tylko imituje indeks np. 500 największych spółek w USA. Tym bardziej, że ludziom pracującym w funduszu, trzeba zapłacić. I to niemało. Dodatkowo nie mają takiej presji, żeby działać na korzyść inwestora, ponieważ nie ryzykują swoich pieniędzy.
8. Akcje. Rynek akcji jest ogromny. Pozwala on spekulować, ale równie dobrze inwestować. W tym krótkim podsumowaniu skupię się na tym drugim.
W przypadku giełdy mamy dostęp do całego wachlarza ryzyka. Możemy wybrać np. bezpiecznych arystokratów dywidendowych lub licząc na większe zyski zdecydować się na bardziej ryzykowną spółkę. Na pewno przed wejściem na giełdę trzeba mieć wiedzę, bez której będziemy zwykłymi dawcami kapitału. Dlatego bez edukacji odradzam ten sposób inwestycji.
9. Surowce. Na ten temat wiedzę mam wątłą, dlatego nie będę tu omawiać tego typu inwestycji. Chcę jedynie zauważyć, że można inwestować w surowce np. ropę naftową lub stal.
10. Rzeczy kolekcjonerskie. Jest to zbiór nisz, w którym każda ma inną charakterystykę. Dlatego bez znajomości, a może nawet pasji do którejś z nisz, nie polecam. Np. inwestowanie w zegarki. Musisz znać się na rynku i wiedzieć, które modele mogą podrożeć w przyszłości. Ten sposób inwestowania może być dobry dla osób, które mają dużo czasu, mało kapitału i jednocześnie są naprawdę zainteresowani daną niszą. 
11. Biznes. Jeśli masz swój biznes, to zawsze możesz jakoś w niego zainwestować. To jest temat rzeka, dlatego ograniczę się tylko do tego. 
12. Start-upy. A jeśli nie masz biznesu, to możesz zainwestować w cudzy biznes na początkowym etapie.
13. Kryptowaluty. Kryptowaluty to rozwiązanie technologiczne. Dlatego nie rozumiem, jak można inwestować w daną kryptowalutę. Moim zdaniem jest to spekulacja. Dlatego nie będę pisał nic więcej. Z drugiej strony znam wiele osób, które naprawdę dużo na tym zarobiły. Ja tego nie kumam, więc tego nie dotykam i polecam takie podejście. Jeśli zakumasz kryptowaluty i stwierdzisz, że chcesz w nie zainwestować, to proszę bardzo. Każdy robi, co uważa za słuszne. Podsumowując, kryptowaluty są użyteczne i oceniam je pozytywnie, ale nie nazwałbym tego formą inwestycji.
14. Inne waluty. Niektórzy inwestycją nazywają kupowanie innych walut. Jednak jest to bardziej przeniesienie oszczędności w inne aktywo. Być może da się na tym zarobić, ale jednak zmiennych jest mnóstwo.
Dodatkowo waluty są mocno zależne od polityki. A od polityki to ja się trzymam daleko i Tobie radzę to samo.
 
Inwestycje, które przedstawiłem powyżej to te najpopularniejsze. Są one w dużym stopniu zgeneralizowane i pewnie na temat każdej z nich można by napisać książkę. Dlatego nie kończ zdobywania wiedzy na tym rozdziale. Sięgnij po książki w tematach, które najbardziej do Ciebie przemówiły. Jednak nie zatrzymuj się tylko na książkach. W Internecie również jest mnóstwo wiedzy21.
 
Co jeszcze ważniejsze, nie zamykaj się na tematy, o których wyrażałem się niepochlebnie. Być może to ja czegoś nie rozumiem. Analogicznie nie rzucaj się na inwestycje, które opisywałem jako te lepsze. Wyedukuj się na własną rękę i decyduj za siebie. Nic, co tu napisałem, nie jest poradą inwestycyjną.
Jeszcze jedna sprawa. Nie słuchaj ludzi, którzy twierdzą, że da się przewidzieć zmianę ceny na podstawie wykresów i ich kształtów. Jest to tak zwana analiza techniczna i jest domeną spekulantów. Osobiście uważam, że jest to zwykłe wróżenie z fusów.
Jednak przez długi czas miałem w głowie, że może czegoś nie rozumiem. Niedawno się to zmieniło. Słuchałem wywiadu z Rafałem Zaorskim. Można go nazwać królem spekulantów w Polsce. Szalenie inteligentny człowiek, który jednocześnie jest ultraświadomy. Co ciekawe, wykręcił ostatnio 44 miliony złotych zysku na spekulacji. Dla wielu ludzi może to świadczyć, że gościu ogarnia. Dla mnie bardziej świadczy o tym to, że zrobił to po wcześniejszym bankructwie. Spekulacje traktuje jak grę, ale już mniejsza o nim. Chcę tu zacytować, co powiedział na temat przewidywania przyszłości na podstawie wykresów, próby ich czytania i znajdywania w nich ukrytych wzorów.
Analiza techniczna, czyli oglądanie wykresów, próbuje nam udowodnić, że zapis wyników pojedynczych sesji bądź godzin transakcji tworzy jakieś wzory. A jest to, uważam, choroba psychiczna. Ma nawet swoją nazwę. Apofenia. To jest widzenie w pewnych kształtach jakichś regularności. I ta Apofenia dobija szczególnie inteligentne osoby. I się łapią
akurat w przypadku rynku na takim działaniu. Bo czym większą masz wyobraźnie, tym więcej tych kształtów będziesz dostrzegał. Człowiek jest racjonalną istotą i stara się sobie racjonalizować rzeczywistość (…) 22” i drugi cytat:
Jak spojrzymy sobie na chmury, to osoba bardziej inteligenta statystycznie będzie widziała więcej kształtów hehe Więc ta osoba bardziej inteligenta będzie bardziej wierzyła w analizę techniczną. Co jest głupotą. (…) To jest choroba psychiczna (…)23″
Lepiej bym tego nie powiedział. Oczywiście cytowanie osoby z 2-godzinnego luźnego wywiadu nie stawia jej w najlepszym świetle, dlatego na dole strony zostawiam linki do wywiadów i zachęcam do przesłuchania. Więc podsumowując, nie wierz w przewidywanie cen na podstawie wykresów i ich kształtów. Mnóstwo ludzi w to wierzy i nazywają się inwestorami. Jednak takie myślenie koło prawdziwego inwestowania nawet nie leżało. Czysty hazard i wróżenie z fusów.
 
Przed chwilą dostałeś mnóstwo konkretów. Teraz na rozluźnienie podam kilka łatwych rad, które mogą zmniejszyć Twoje wydatki. Osobiście chcę dojść do etapu, w którym mikro wydatki takie jak wydatki na jedzenie itp. nie będą miały dla mnie znaczenia, jednak na razie tak nie jest i niestety w życiu większości ludzi nigdy tak nie będzie. Dlatego rady, które zaraz przedstawię, mogą się przydać.
 
1. Najedz się przed zakupami. Byłeś kiedyś w sklepie głodny? Jeśli tak, to już wiesz, co mam na myśli. Bierzesz wtedy wszystko, jak leci. Czujesz się jak dziecko na placu zabaw. Świetnie się bawisz, a jedynym poszkodowanym jest Twój portfel. To on, kolokwialnie mówiąc, zabuli. Prędzej czy później przyjście czas, kiedy Twój zdrowy rozsądek się obudzi. A wtedy będzie już za późno. Głodny organizm działa całkowicie inaczej niż najedzony. Jest on w stanie pobudzenia, no bo przecież od tego zależy jego przetrwanie. Kiedyś głód oznaczał śmierć. Dzisiaj żyjemy w czasach, w jakich żyjemy, jednak nasz organizm nie zdążył się zaadaptować. Są też tego plusy. Np. praca z pustym żołądkiem jest bardzo efektywna. 
2. Co jakiś czas zdarzają się zakupy jednorazowe. Prosta zasada, która pomoże Ci kupować z chłodną głową, brzmi następująco: wstrzymaj
 
się z zakupem na tydzień. Jeśli po tygodniu dalej będziesz chciał kupić daną rzecz, to po prostu to zrób. Marketing jest coraz bardziej efektywny i perswazyjny. Dzięki odcięciu się od emocji można na spokojnie przemyśleć zakup i zdecydować na podstawie twardych danych.
3. Postaw na jakość. Nie bój się wydawać więcej za produkt, który dostępny jest też w tańszej wersji. Np. buty. Możesz kupić słabe buty, które rozwalą się po pół roku lub kupić lepsze, które nigdy się nie zniszczą. Oczywiście cierpimy na asymetrię informacji i nigdy tak naprawdę nie wiadomo, który produkt ma najlepszą jakość. Podejdź do tego zdroworozsądkowo. Co ciekawe, czasem tańszy produkt cechuje się jednocześnie lepszą jakością. Więc po prostu postaw na jakość.
4. Kontroluj swoje wydatki i wyciągaj z nich wnioski. Jeśli widzisz, że co miesiąc znikają Ci pieniądze na abonament Netflixa, a oglądasz go tylko raz w miesiącu, to zastanów się, czy warto. Możesz mieć koszty, których nawet nie zauważasz, a jednak kilka takich kosztów może robić drastyczną różnicę.
5. A może zamiast skupienia się na oszczędzaniu, lepiej skupić się na zarabianiu? Zenek poświęca na każde zakupy jedną godzinę więcej, ponieważ sprawdza każdą cenę i wybiera produkty najbardziej opłacalne. W ostatecznym rozrachunku oszczędza 20zł. A co jeśli podczas tej godziny pracowałby i zarobiłby 50zł? Wtedy lepiej będzie, jeśli poświęci tę godzinę na pracę. Zastanów się, czy nie masz podobnie. Temat finansów jest naprawdę rozległy. Wiem, że piszę to któryś raz w tym rozdziale, jednak to naprawdę ważne. Rady i informacje, które napisałem powyżej, to tylko duży skrót tego, co uważam za najważniejsze. Pewnie są lepsze rady i jest ich więcej. Dlatego teraz przedstawię Ci kilka źródeł, z których możesz czerpać dalszą wiedzę.
– Blog Michała Szafrańskiego – Jak oszczędzać pieniądze oraz jego książki 
-Kanał Youtube’owy Marcina Iwucia – Marcin Iwuć oraz jego książka 
 Media Cezarego Tradera21 Głucha – Independent Trader oraz jego książka
– i cały niezbędnik Tradera21, w którym znajdziesz mnóstwo rekomendacji książkowych na różne tematy finansowe:
independenttrader.pl/niezbednik,polecane-lektury.ht

Zainteresowany?